niedziela, 30 sierpnia 2009

sceny miłosne

platoniczne - tak było wczoraj. nieoczekiwane spotkanie - a spacerują, jedzą, korzystają z toalety tak blisko, od tylu miesięcy. aparat aż się zagrzał podczas pospiesznej sesji. a gdy zdjęcia właśnie miały się przeskoczyć do internetu - bach, bateria siadła. wszystko będzie gotowe na jutro.

jutro jest dzisiaj. zrobił się z tego miks z teatrem cieni planowanym na zaprzyjaźnioną ścianę. kto wie, może wkrótce pojawią się cienie swarzędzkich inspiracji? trzymam kciuki, niech zdrewnieją, niech podobne będą do lwów, syrenek, blatów dębowych i lustrzanych witrynek.

3 komentarze:

  1. Ciekawe czy w sklepach z afrykańskim arcydziełem znajdziemy drewnyje alpaki, zrobimy sobie orientalny kącik. A ja spokojnie dojrzewam sobie to macierzyństwa alpakowego za kilka lat. Śmiesznie będzie mieć kuwetę na ogrodzie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jednak wolę być przyszywaną ciocią, mogę też być ciot(k)ą. chętnie odwiedzę, poklepię po pleckach kudłatych, powiem "ależ te dzieci rosną", "ani się człowiek obejrzy", a potem wyjadę i będę mogła nie wracać na noc. nie dojrzewaj, bo spadniesz, czereśnio moja i kalafiorze kochany.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe czy spadnę w stylu Haskiego :D

    OdpowiedzUsuń