poniedziałek, 17 sierpnia 2009

wyjce kokotkowe

nocne zwierzęta agroturystyczne. to chyba była pielgrzymka - to co nas mijało i miało repertuar. dotarłyśmy na podwórko, a tam znów mieli repertuar. gospodyni na szczęście miała jedynie zmysł do interesów. ale nie chcieli nas w Kozubach. do następnego razu, kozubiaki!

jeszcze postscriptum, ważna informacja uzupełniająca:
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Jaki%C5%9Btam_wyjec.
ha, mój dziadek też tak mówił, więc tak trochę, to udało mu się trafić do encyklopedii.

6 komentarzy:

  1. Pani zarazkowa, Kozubiaki zechcą nas w końcu. Coś mi mówi, że tam również znalazłybyśmy grupę z gitarą śpiewającą przy ognisku "Pieczeń na sercu" choćby. Dziękuję za wyprawę i zdjęcia i cybergeja :D

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurcze, cybergej samobójczy, że też mi na noc o tej hańbie na honorze i sławie przypomniałaś

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ to honor wielki być wielokrotnym samobójcą, nieprawdaż ?

    OdpowiedzUsuń
  4. fakt, nie jest to pospolite podejście. okej, ten kierunek myślenia mnie przekonał

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam na kolejny turniej dla wielokrotnych samobójców - napisz tylko, kiedy będziesz w doskonałej formie foremko ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety, czas świetnej formy samobójczej od przedwczoraj już się kończy, ale nie wątpię, że jeszcze kiedyś będę w dobrej kondycji

    OdpowiedzUsuń