środa, 3 lutego 2010

broń dwudziestego pierwszego wieku

peter mertes (wersja biała) zaktywizował wrażliwość na czyhające współczesne zagrożenia (oraz skłonność do literówek, skrupulatnie zwalczaną), a mianowicie na przyczajone detektory uśmiechu. Detekcja uśmiechu zdjęła mi uśmiech a później go przywróciła, może było odwrotnie. Skoro da się to wyguglać, to istnieje takie coś. Niesamowite. Zajonc mówi, że to dobre dla paparazzich. Zgadzam się, ale oni bardziej potrzebują detektorów gołych cycków i siusiaków celebryckich. A może następny krok to usuwanie uśmiechu - jak usuwanie czerwonych oczu.

4 komentarze:

  1. Nie, nie, nie, nie, nie - uśmiech ciągle jest w modzie.
    Teraz może będzie detekcja różnorodnych grymasów:
    a) ustaw tryb "Dowiedziałam się o jego zdradzie"
    b) ustaw tryb "Właśnie go zdradziłam"
    c) ustaw tryb "Nie lubię moich teściów"
    d) ustaw tryb "Przekupiłem sędziego"

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihonie-prychonie lenisz się. Proszę o jakąś wrzutę!

    OdpowiedzUsuń
  3. w głowie nartniki, nartostrady, Napoleon Bonanarte

    OdpowiedzUsuń
  4. Napoleon Bonanarte nic nie warte.
    Napoleon Bonafide klepie bide.

    OdpowiedzUsuń